Dlaczego lepiej nie ważyć się zbyt często?

RamonaS/bigstockphoto.com

Dla wielu osób wyznacznikiem prawidłowej sylwetki jest liczba kilogramów wskazywana przez wagę. Prowadzi to do nadmiernych uproszczeń, gdyż może się wydawać, że jeśli waga spada, automatycznie oznacza to schudnięcie, a jeśli wzrasta – przytycie. Jednak waga nie zawsze jest miarodajnym wskaźnikiem efektów odchudzania. Poza tym nie zaleca się bardzo częstego ważenia. Dlaczego?

Osoby odchudzające się nieraz oczekują szybkich efektów diety i ćwiczeń, a efekty te powinno być widać na wadze. Dlatego niejeden z nas wpada w pułapkę ważenia się codziennie, a nawet kilka razy w ciągu dnia. Może to prowadzić do rozczarowań, gdy widzimy o pół kilograma czy nawet kilogram więcej niż wczoraj. Czy oznacza to, że tak szybko przytyliśmy? Niekoniecznie.

Żeby przybył nam kilogram tłuszczu, musimy się postarać. Dzienne zapotrzebowanie energetyczne organizmu jest kwestią dość indywidualną. Zależy m.in. od trybu życia i aktywności fizycznej, płci i wieku, ale przyjmuje się, że średnia wartość to 2000 kcal dla kobiety i 2500 kcal dla mężczyzny. Kilogram tłuszczu to 7000 kalorii. Przyswojenie takiej ilości jedzenia w ciągu jednego dnia byłoby bardzo trudne, jeśli nie niewykonalne (pamiętajmy, że do tej wartości musielibyśmy dodać wspomniane 2000 lub 2500 kcal normalnego zapotrzebowania!). Żeby faktycznie przybyło nam tyle tkanki tłuszczowej, musielibyśmy jeść dużo kalorycznych potraw przez co najmniej kilka dni.

Skąd zatem te różnice? Dlaczego wskazanie wagi się zmienia? Może to być spowodowane kilkoma czynnikami. Być może popełniamy błędy przy samym ważeniu. Pamiętajmy, że nasze ubrania (oraz zawartość ich kieszeni) też mają swoją wagę, która może dojść nawet do półtora kilograma. Dlatego, jeśli to możliwe, najlepiej ważyć się nago lub w bieliźnie. Starajmy się też ważyć o tej samej porze. Normalne jest, że rano waży się mniej niż wieczorem, gdyż w nocy organizm wydatkuje energię, ale jej nie przyswaja.

Zauważmy, że zawartość naszego układu pokarmowego również wpływa na wagę. Dlatego normalne jest, że tuż po obfitym posiłku lub po wypiciu dużej ilości płynu wskazanie wagi się zmienia. Najlepiej więc ważyć się na czczo, rano przed śniadaniem, a po skorzystaniu z toalety.

Dodatkowo w przypadku kobiet wahania wagi mogą być związane z cyklem miesięcznym. Tuż przed menstruacją organizm kobiety zatrzymuje wodę, więc waga może wzrosnąć nawet o 3 kg. Nie ma jednak obawy – po kilku dniach te kilogramy znikną, o ile nie będziemy sobie nadmiernie folgować z jedzeniem.

Kolejną istotną kwestią jest, że wprowadzenie ćwiczeń może, co wydaje się paradoksalne, spowodować przejściowy przyrost wagi. Ubywa wtedy tkanki tłuszczowej, ale rozwija się tkanka mięśniowa. Jednak mięśnie mają większą masę niż tłuszcz. Dlatego, mimo iż tłuszczu jest mniej, wskazanie wagi się nie zmienia, a nawet nieco wzrasta. Stąd też wynikają różnice w wyglądzie sylwetki między osobami o takiej samej wadze i takim samym wzroście. Przykładowo, jedna prowadzi siedzący tryb życia, ma dużo tkanki tłuszczowej i wygląda, jakby miała nadwagę. Druga natomiast intensywnie uprawia sport, ma rozwiniętą tkankę mięśniową, ale mało tłuszczowej – i wygląda szczupło.

Czy wobec tego należy całkowicie zrezygnować z ważenia? Nie, ale róbmy to rzadziej, np. raz w tygodniu, i w miarę możliwości w takich samych warunkach. Możemy przyjąć, że będziemy się ważyć w określonym dniu tygodnia rano przed śniadaniem, bez ubrania. Natomiast bardziej miarodajnym wskaźnikiem naszych postępów w odchudzaniu są obwody. Mierzmy się zwykłym centymetrem krawieckim, najlepiej nie częściej niż raz w tygodniu, zawsze w tym samym miejscu. Jeśli nawet waga nie spada, ale liczba centymetrów owszem, oznacza to, że idziemy w dobrym kierunku i obniża się poziom tkanki tłuszczowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *